Jeśli Kiki to według Was ostro zakończony kształt, a Buba zaokrąglony, to jesteście w znacznej większości osób, które brały udział w tym eksperymencie.
Mamy tu do czynienia z efektem kiki-buba (to prawdziwa nazwa 💜). Opisuje on zjawisko, w którym ludzie mają tendencję do przypisywania określonych dźwięków do konkretnych kształtów. Widzimy więc, że nawet słowo, które nie ma żadnego znaczenia, może wywołać w nas bardzo konkretne skojarzenia. A to oznacza, że jeśli Twoja marka zajmuje się szyciem delikatnych, puchatych kocyków dla małych piesków, powinna być bardziej Bubą niż Kiki.
Po drugie, fonetyka
Są nazwy, które od razu wpadają w ucho, i takie, których za nic w świecie nie umiemy sobie przypomnieć. Brzmienie słowa odgrywa kluczową rolę w zapamiętywaniu, dlatego warto stawiać na nazwy, które są dźwięczne, melodyjne i mają rytmiczny układ sylab. Łatwiej jest je wymówić i szybciej zapadają w pamięć.
Przykład? TikTok. Nie dość, że dobrze brzmi, to dodatkowo bardzo trafnie obrazuje charakterystykę tej platformy – jej dynamikę i sposób, w jaki możemy przeklikać się między materiałami. Kolejnym przykładem może być Milka – już w samej nazwie kryje się delikatność i nutka słodyczy, prawda? 😉
Uważaj na wyrazy, które łatwo przekręcić i trudno wymówić. I na zbitki literowo-cyfrowe (4F). Twoi odbiorcy mogą zwyczajnie nie wiedzieć, jak je przeczytać.
Po trzecie, kontekst kulturowy
Dopasowanie nazwy marki lub produktu do grupy docelowej, jej wieku, zainteresowań oraz kontekstu kulturowego jest niezwykle istotne. Słowa, które w jednej kulturze wzbudzają jedynie pozytywne skojarzenia, w innej mogą mieć zupełnie odmienne znaczenie. W tym miejscu na klawiaturę ciśnie się flagowy kejs z niemieckimi żarówkami OSRAM, ale całkiem solidną reprezentację ma tu również branża motoryzacyjna.
Za przykład może nam posłużyć Chevrolet Nova, który w krajach hiszpańskojęzycznych mógłby nie zdobyć zbyt wielu fanów, ponieważ no va oznacza nie jedzie. A to jednak ważne w przypadku samochodu. Ciekawie prezentują się też: Mazda Laputa (la puta to po hiszpańsku prostytutka, pozdrawiam miłośników serialu „Narcos”), Ford Pinto (czyli Ford Penis w brazylijskim slangu) czy Mitsubishi Pajero (ciąg dalszy lekcji hiszpańskiego: pajero to onanista). 🤓
Aby uniknąć nieporozumień na tle kulturowym, warto przeprowadzić badania rynku. Pomogą Ci one poznać preferencje odbiorców i uniknąć nieporozumień czy negatywnych skojarzeń.
Nazwa a tone of voice
Tone of voice (ToV) to sposób, w jaki Twoja marka komunikuje się ze swoimi odbiorcami. Jest kluczowym elementem jej tożsamości i strategii komunikacyjnej. ToV ma swoje źródła w DNA marki i wartościach, które reprezentuje.
Nazwy marki i produktów powinny odzwierciedlać ton komunikacji z kilku bardzo ważnych powodów. Należą do nich: spójność komunikacji, budowanie tożsamości marki i jej wiarygodność. Przyjrzyjmy im się bliżej. 👀
Spójność komunikacji
Nazwy zgodne z ToV zapewniają spójność. Jej brak może dezorientować klientów i osłabiać tożsamość brandu. Wyobraź sobie, że Apple nagle usuwa przedrostek i- z nazwy swoich nowych produktów. Zamiast iPhone 16 pojawiłby się np. MyPhone 16. Czy Apple nadal byłby tą samą marką? W komunikacji pojawiłby się chaos, który mógłby zostawić trwałą rysę na wizerunku marki.
Dobrym przykładem tego, jak dbać o spójność w nazwach produktów, jest marka Health Labs Care, która produkuje suplementy. W swojej komunikacji Health Labs mocno podkreśla, jak ważną rolę w procesie tworzenia suplementów odgrywa nauka. Widać to m.in. w claimie marki: cudów nie ma, jest nauka.
Jednocześnie marka propaguje zdrowy styl życia i zachęca swoich odbiorców do tego, aby dbali o siebie w holistyczny sposób. Troska o klienta przejawia się w tonie komunikacji, który ma swoje odzwierciedlenie w nazwach produktów. Z jednej strony nawiązują one do składu danego produktu (np. NucleoMe, CurcuminMe) lub efektów jego działania (ChillMe, BeautyMe), z drugiej strony każda nazwa kończy się przyrostkiem -Me, który wskazuje, że wybrany suplement został stworzony z myślą o kliencie.