Większość poradników o tone of voice powstała z myślą o markach, które klient chce polubić – kosmetyki, moda, jedzenie. Ale jak zbudować głos marki, do której nie wzdycha? W energetyce, przemyśle i produkcji tone of voice działa według innych reguł. W tych branżach nie chodzi o to, żeby marka była kochana – chodzi o to, żeby była zrozumiała, przewidywalna i godna zaufania.
Pokazujemy, jak się do tego zabrać. 🔎
Czym właściwie jest tone of voice i dlaczego w „trudnych” branżach działa inaczej?
Tone of voice to sposób, w jaki marka mówi do swoich odbiorców – dobór słów, poziom formalności, rytm zdań, stosunek do czytelnika. W większości branż buduje się go po to, żeby wzbudzić sympatię i wyróżnić markę na tle konkurencji. To podejście świetnie sprawdza się w FMCG czy e-commerce, gdzie klient wyjściowo ma do marki neutralny albo pozytywny stosunek.
W energetyce, przemyśle ciężkim i produkcji ten warunek nie jest spełniony. Te branże od lat zajmują określone miejsce w społecznej świadomości: energetyka kojarzy się z cenami prądu, polityką i smogiem, przemysł – z hałasem i zanieczyszczeniami. Klient nie czeka na zaproszenie do rozmowy, tylko na fakturę, a o marce myśli wtedy, gdy coś nie działa.
To nie znaczy, że tone of voice jest tu zbędny. Wręcz przeciwnie – marki z trudnych branż muszą rozmawiać z odbiorcami, partnerami, mediami, regulatorami i kandydatami do pracy. Potrzebują głosu – ale innego niż ten, który buduje się dla love brandów.
W branżach niskiego zaufania celem tone of voice nie jest sympatia, ale wiarygodność.
Dlaczego ✨autentyczność✨ to w tych branżach za mało?
Klasyczne rady – „pokazuj ludzi, nie produkty”, „opowiadaj historie”, „bądź autentyczny” – zakładają, że ktoś chce Cię słuchać. Gdy tego założenia brakuje, storytelling o wartościach i „kumpelski” ton zaczynają brzmieć sztucznie. Post o wielkiej inwestycji energetycznej napisany językiem kampanii jogurtu nie buduje zaufania – budzi podejrzliwość.
Dlatego tone of voice w trudnej branży lepiej oprzeć nie na emocjach, ale na trzech filarach, które działają niezależnie od tego, czy ktoś markę lubi: zrozumiałości, przewidywalności i konkrecie. Przyjrzyjmy się każdemu z nich.
Filar 1: Zrozumiałość, czyli głos, który nie chowa się za żargonem
Komunikacja w energetyce i przemyśle ma swój rozpoznawalny rejestr: zdania na cztery linijki, strona bierna, skróty bez rozwinięcia, asekuracyjne „dążymy do” i „podejmujemy działania”. Ten styl pełni funkcję tarczy – chroni przed konkretnymi pytaniami, które mogłyby paść, gdyby komunikat był jasny.
Tymczasem zrozumiałość to fundament głosu marki. Porównajmy dwa zdania, które mówią o tym samym, ale w różny sposób.
Wersja żargonowa
Informujemy, iż w związku z planowanymi działaniami modernizacyjnymi infrastruktury produkcyjnej możliwe jest wystąpienie czasowych ograniczeń w realizacji zamówień, o czym kontrahenci zostaną poinformowani w stosownym trybie.
Wersja prosta
Od marca modernizujemy linię produkcyjną. Przez około trzy tygodnie część zamówień możemy realizować z opóźnieniem. Do każdego klienta, którego to dotyczy, odezwiemy się indywidualnie z nowym terminem dostawy.
Druga wersja jest bardziej ryzykowna, bo przyznaje, że nie wszystko jest pewne i podaje konkretne działania, z których można markę rozliczyć. I właśnie dlatego brzmi jak głos firmy, która wie, co robi. To pokazuje, że decyzja o prostym języku ma wymiar strategiczny, nie stylistyczny – więcej pisaliśmy o tym we wpisie Prosty język w trudnych branżach.





