Nie każdy tekst napisany przez AI jest zły.

Jak rozpoznać dobre treści i nie popaść w paranoję

Nie ufamy dłuższym tekstom z półpauzami, oj nie…

Wypunktowania w tekście, frazy typu „to nie tylko X, ale także Y" oraz nagłówki Pisane W Taki Sposób również bywają kontrowersyjne (to ostatnie akurat słusznie, bo taki zapis jest niezgodny z zasadami ortografii).

Najlepiej widać to na LinkedInie. Pod wieloma wartościowymi postami toczy się zażarta dyskusja – nie o tym, co autor miał na myśli, ale o tym, czy przypadkiem nie skorzystał z pomocy AI przy tworzeniu treści.

Modele językowe to narzędzia, które z założenia mają ułatwiać nam pracę – tak jak Word, dzięki któremu możemy tworzyć treści na komputerze, zamiast na kartce papieru. Nic więc dziwnego, że wiele osób chętnie korzysta z pomocy Chata GPT, Claude’a czy Gemini. Musimy jednak pamiętać, że żaden z tych modeli nie generuje treści z powietrza – żeby coś napisał, musi dostać prompt. I od jakości tego promptu w dużej mierze będzie zależała jakość wygenerowanego tekstu.

Jeśli w prompcie dotyczącym stworzenia posta na LinkedIna zawrzemy własne przemyślenia albo interesujące wnioski z raportu, nad którym pracowaliśmy przez ostatnie tygodnie – prawdopodobieństwo, że post będzie angażujący – wzrasta. Jeśli z kolei model dostanie suchy prompt, w którym brakuje naszego punktu widzenia, dostaniemy generyczną treść o wszystkim i o niczym. Takich postów nie lubimy.

Do czego zmierzam w tym przydługim wstępie? 👀

Do tego, że w przypadku tekstów, które nie pretendują do Nagrody Literackiej „Nike”, treść jest dużo ważniejsza od formy.

Nie chodzi o to, żeby piętnować każdy teksty wygenerowany przy pomocy AI – warto zastanowic się, czy dany post lub artykuł jest wartościowy.

Czasem ktoś ma coś ważnego do powiedzenia, ale nie potrafi tego dobrze napisać

I to nie zawsze wynika z braku kompetencji merytorycznych. Ktoś może mieć świetne przemyślenia, dużą wiedzę, nietypowy punkt widzenia – i jednocześnie trudność z ubraniem tego w słowa płynny sposób.

01092026 KAVA blog wsad 1

Powodów bywa wiele: ADHD, dysleksja, inny sposób myślenia niż pisania albo zwyczajny brak wprawy w redagowaniu tekstów po polsku czy angielsku. I nie ma w tym nic złego. Z pisaniem jest trochę jak ze śpiewaniem czy rysowaniem – każdy może to robić, ale nie każdy robi to perfekcyjnie. Do dobrego pisania też trzeba mieć talent.

W takiej sytuacji AI jest pomocnikiem przy ostatnim etapie – nie zastępuje myśli, tylko pomaga je ładnie ubrać w słowa. To trochę jak z układaniem płytek w łazience: mamy wizję, wiemy, jak mają wyglądać, jaki mają mieć układ i jakie kolory, ale nie potrafimy ich sami równo ułożyć na ścianie. Zatrudniamy więc osobę, która się na tym zna i wcieli nasz pomysł w życie. Nikt nie mówi wtedy, że ściana „nie jest moja", bo wykafelkował ją ktoś inny. Podobnie jest z tekstem napisanym przy wsparciu sztucznej inteligencji – pomysł, wątki, argumenty są autora lub autorki, a AI pomaga je tylko sprawniej ułożyć.

Najpopularniejsze triggery, które odpalają detektor AI w oczach jej zagorzałych przeciwników

Są takie elementy w tekstach, które sztuczna inteligencja upodobała sobie szczególnie mocno. To one są dla wielu z nas wyznacznikiem tego, czy tekst został wygenerowany, czy napisany od zera przez człowieka.


  • Długie myślniki, czyli pauzy (—) zamiast półpauz (–), przecinków lub kropek

Jeden z najczęściej wymienianych sygnałów, choć wielu ludzi pisze tak naturalnie (zaliczam się do tego grona 🙋🏼‍♀️). Co ciekawe, modele często używają tego znaku poprawnie. Może on wydawać się nam nienaturalny, ponieważ dużo częściej spotykamy go w tekstach drukowanych, a nie digitalowych.

  • Frazy typu „nie tylko X, ale także Y"

Symetryczna, uporządkowana konstrukcja, która ładnie porządkuje myśl, ale rzadziej pojawia się w naturalnej, spontanicznej mowie.

  • Listy punktowane z idealnie równym rytmem

Kiedy każdy punkt zaczyna się od czasownika w tej samej formie i ma niemal tę samą liczbę słów, to często efekt generowania, a nie redagowania. Ludzie piszą listy nierówno – bo jedna myśl wymaga dwóch zdań, a druga jednego, a większość z nas nie chce wymyślać nic na siłę.

  • Wielkie Litery W Każdym Słowie Nagłówka

To konwencja typowa dla generowanych tytułów. Taki zapis nie jest zgodny z zasadami ortografii, więc warto na to uważać.

  • Nadmiar określeń wzmacniających, które są tylko pustymi słowami

„Kompleksowe rozwiązanie", „unikalne podejście", „dynamicznie rozwijający się rynek" – modele lubią takie sformułowania, bo są statystycznie bezpieczne: brzmią dobrze i pasują niemal wszędzie. Problem w tym, że nic nie znaczą.

  • Brak konkretu połączony z bezgraniczną pewnością

Teksty wygenerowane przez AI potrafią brzmieć stanowczo, ale nie znajdziemy w nich wiarygodnego potwierdzenia postawionej tezy. Zdanie typu „nasze rozwiązanie znacząco poprawia efektywność" bez liczby, bez kontekstu, bez odniesienia do konkretnej sytuacji.

  • Idealna poprawność bez charakteru

Tekst bez literówek, bez potknięć składniowych, ale też bez niczego, co wskazywałoby na konkretną osobę, jej doświadczenie czy punkt widzenia – to bywa podejrzane. Nie dlatego, że poprawność jest zła, tylko dlatego, że dobrzy autorzy zwykle zostawiają w tekście ślad własnej perspektywy.

Skąd to się bierze

Modele językowe uczą się na ogromnych zbiorach tekstów pisanych przez ludzi, więc ich styl to w gruncie rzeczy uśredniony, „bezpieczny" sposób pisania – taki, który sprawdza się statystycznie najlepiej w najróżniejszych kontekstach. Właśnie stąd biorą się te powtarzalne wzorce: symetria zdań, uporządkowane listy, ostrożny, wygładzony ton, oklepane zwroty i generyczne opisy.

Ale ciekawe jest to, co dzieje się dalej. Skoro coraz więcej tekstów w internecie powstaje przy udziale AI, kolejne modele w naturalny sposób zaczynają uczyć się także na tekstach wygenerowanych przez poprzednie modele. To trochę zamknięte koło – styl AI zaczyna się utrwalać nie dlatego, że jest „poprawny", tylko dlatego, że jest wszechobecny.

01092026 KAVA blog wsad 2

Właśnie dlatego osoby, które tworzą kreatywne teksty, nie muszą aż tak bardzo drżeć o swoją przyszłość – może się okazać, że już niedługo bardziej ludzki styl będzie na wagę złota.

Błąd to ludzka rzecz

To już zupełnie nowy poziom tej historii. Coraz częściej zdarza się, że ludzie celowo zostawiają w tekście literówkę, nieco chaotyczną składnię albo obsesyjnie zamieniają półpauzy na przecinki. Nie dlatego, że nie potrafią inaczej, tylko po to, żeby tekst nie wyglądał na „zbyt dopracowany" i nie wzbudzał podejrzeń. A więc celowo piszemy z błędami, żeby nikt nie oskarżył nas o konszachty z LLM-ami.

Co robić zamiast szukać dowodu

Zamiast pytać „czy to napisało AI", warto zadać pytanie, które faktycznie ma znaczenie w kontekście biznesowym: czy ten tekst ma dla mnie jakąś wartość?

Dobry tekst – niezależnie od narzędzia, którym powstał – przekazuje konkretną myśl, koresponduje z określonym kontekstem i przedstawia punkt widzenia, który da się obronić. „Zły” tekst nie ma tego nawet wtedy, gdy napisał go człowiek od pierwszej do ostatniej litery.

Praktyczne podejście wygląda więc inaczej niż tropienie sygnałów:

  • Sprawdzaj fakty i liczby, nie styl. Jeśli tekst zawiera twierdzenia, które da się zweryfikować, zrób to – to ujawni więcej niż analiza frazeologii.

  • Pytaj o źródło wiedzy, nie o narzędzie. W rozmowie z autorem tekstu ważniejsze jest, skąd wziął dany argument, niż to, czy korzystał z asystenta przy redakcji.

  • Traktuj narzędzia AI jak każde inne narzędzie redakcyjne. Autokorekta, tłumacz, model językowy – różnica jest w stopniu wykorzystania, nie w rodzaju. Nikt nie dyskwalifikuje tekstu za to, że autor użył słownika synonimów.

  • Z przymrużeniem oka podchodź do „detektorów AI”. One często kłamią.

Okiem projektantki treści – jak korzystam z AI przy tworzeniu tekstów

Nie unikam AI przy pisaniu, ale mam swoje sposób, żeby tekst zachował „mój” charakter.

1. Zaczynam od strumienia świadomości

Zanim usiądę do dłuższego artykułu, po prostu przelewam do modelu wszystko, co mam w głowie – o czym chcę napisać, jakie wątki mi się kołaczą w głowie – zapisuję wszystko. Bez porządku, bez dbania o formę.

2. Proszę o strukturę, nie o treść

Na tym etapie model dostaje zadanie: uporządkuj to, co napisałam, w logiczny konspekt. Powstaje szkielet, który potem sama dopracowuję – zmieniam kolejność, usuwam wątki, które nie pasują, dodaję to, czego zabrakło.

3. Uzupełniam konspekt tekstem

To dla mnie kluczowy moment – właściwe pisanie, zdanie po zdaniu, robię już bez pomocy. To tutaj pojawia się mój ton, moje przykłady, własne porównania itp.

4. Na koniec proszę o krytyczną recenzję

Gotowy tekst wraca do modelu z pytaniem: czy to będzie zrozumiałe dla mojej grupy docelowej? Czy są tu luki w wiedzy, które warto uzupełnić? Czego mogło mi zabraknąć? To rola czytelnika-recenzenta, nie autora.

Przy takim podziale ról AI nie pisze za mnie – pomaga mi uporządkować treść i sprawdzić, czy nic mi nie umknęło. Tekst, który wychodzi na koniec, wciąż jest mój, nawet jeśli po drodze skorzystałam z narzędzia.

Zamiast podsumowania

Może zamiast pytać „czy to napisało AI", warto pytać, czy tekst ma w sobie coś wartego przeczytania. Styl da się wygładzić na wiele sposobów – narzędziem AI, pomocą redaktora albo dobrym snem i drugim podejściem następnego dnia. To, co naprawdę ma znaczenie, to treść i punkt widzenia autorki lub autora.