Nie ufamy dłuższym tekstom z półpauzami, oj nie…
Wypunktowania w tekście, frazy typu „to nie tylko X, ale także Y" oraz nagłówki Pisane W Taki Sposób również bywają kontrowersyjne (to ostatnie akurat słusznie, bo taki zapis jest niezgodny z zasadami ortografii).
Najlepiej widać to na LinkedInie. Pod wieloma wartościowymi postami toczy się zażarta dyskusja – nie o tym, co autor miał na myśli, ale o tym, czy przypadkiem nie skorzystał z pomocy AI przy tworzeniu treści.
Modele językowe to narzędzia, które z założenia mają ułatwiać nam pracę – tak jak Word, dzięki któremu możemy tworzyć treści na komputerze, zamiast na kartce papieru. Nic więc dziwnego, że wiele osób chętnie korzysta z pomocy Chata GPT, Claude’a czy Gemini. Musimy jednak pamiętać, że żaden z tych modeli nie generuje treści z powietrza – żeby coś napisał, musi dostać prompt. I od jakości tego promptu w dużej mierze będzie zależała jakość wygenerowanego tekstu.
Jeśli w prompcie dotyczącym stworzenia posta na LinkedIna zawrzemy własne przemyślenia albo interesujące wnioski z raportu, nad którym pracowaliśmy przez ostatnie tygodnie – prawdopodobieństwo, że post będzie angażujący – wzrasta. Jeśli z kolei model dostanie suchy prompt, w którym brakuje naszego punktu widzenia, dostaniemy generyczną treść o wszystkim i o niczym. Takich postów nie lubimy.
Do czego zmierzam w tym przydługim wstępie? 👀
Do tego, że w przypadku tekstów, które nie pretendują do Nagrody Literackiej „Nike”, treść jest dużo ważniejsza od formy.
Nie chodzi o to, żeby piętnować każdy teksty wygenerowany przy pomocy AI – warto zastanowic się, czy dany post lub artykuł jest wartościowy.
Czasem ktoś ma coś ważnego do powiedzenia, ale nie potrafi tego dobrze napisać
I to nie zawsze wynika z braku kompetencji merytorycznych. Ktoś może mieć świetne przemyślenia, dużą wiedzę, nietypowy punkt widzenia – i jednocześnie trudność z ubraniem tego w słowa płynny sposób.




